sobota, 4 marca 2017

Marian, Gumowy i Szczurek. Lubią siedzieć na przystanku, pić piwo, rozmawiać o pogodzie. Mieszkają w miasteczku kurorcie więc poza sezonem wakacyjnym niewiele się dzieje. Nuda, stagnacja, marazm, bezsens, szara rzeczywistość. Nomenklatura jest nieistotna. Tyle, że teraz zastanawiam się co właściwie jest ważne w tej opowieści. Może Gumowy, jego kalectwo i samotność po rozwodzie z żoną. Szczurek i plany ponownej emigracji żeby nie skończyć aż tak źle jak ojciec. I w końcu Marian mieszkający w przyczepie kempingowej. Morze po kolana to obrazki z życia. Takiego jakie jest nie tylko na wsi i w zapomnianych miasteczkach. Masz doła i bolące życie? Polecam komiks Podolca i Kołodziejczyka. Można się przekonać że nie jest się samemu w czarnej dziurze albo że ubytek nie jest aż taki straszny. Lubię takie historie, polecam.


 

1 komentarz :

  1. O, ciekawy zbieg okoliczności. Jakoś przegapiłem wcześniej Twój wpis, a może czytałem go, ale nie zapadł mi w pamięć (bez obrazy). Ale dzisiaj w empiku przeglądałem komiksy i właśnie ten przykuł moją uwagę, a gdy później na lc chciałem go zaznaczyć, wtedy na nowo trafiłem tutaj ;)

    Opis miasteczka przypomina nieco moje rodzinne strony, choć nie jestem z nad morza, a spośród jezior. Ale mamy nawet niemal identyczną zjeżdżalnię jak na okładce, "cieszącą oko" przez cały rok. I ludzie mają w sobie chyba podobny sznyt jak bohaterowie. Dlatego bardzo chętnie się z tym komiksem zapoznam, zwłaszcza że lektura kilku pierwszych stron nie rozczarowała.

    OdpowiedzUsuń